OK! Mam kolejny rysunek dla was. Ta modyfikacja rozwiązuje część problemów jakie miał poprzedni diagram.
Zacznę od prostrzego:
- zmieniłem sesja na przygoda - to faktycznie lepiej brzmi mimo, że dla mnie znaczeni ma bardzo zbliżone.
- zmieniłem gracza na gracz /e - również kosmetyczna zmiana.
- konwencja - to zostawiłem na koniec - na problem wiele osób na to zwróciło uwagę. Model nie zakładał że gracz może wpływać na scenariusz a MG może wpływać na postać. W zasadzie to nadal zgadzam się z tym stwierdzeniem.
Ano tak. Scenariusz to pewien / pomysł zamysł na to co zaprezentować graczom. To opracowany wycinek virtualnej rzeczywistości, zaplanowany i opracowany mniej lub bardziej szczegółowo. Czasami powstaje tygodnie przed sesją, czasami jest opisany i wygrywa konkursy a czasami powstaje tuż przed sesją (albo nawet w jej trakcie). Nie mam tutaj na myśli notatek MG - to są narzędzia.
Gracz nie ma na to wpływu. Nie decyduje o tym jakiego koloru jest auto i kto nim jedzie. Czy strzały dosięgnęły celu. Ma wpływ, ale na coś innego. Zanim jednak do tego przejdę chciałbym wyjaśnić coś.
Wiem, że są gry w których to "działa inaczej" tak samo jak są ssaki które składają jaja. Nie przeszkadza to jednak trwaniu podziałowi na królestwa rodziny i gatunki w biologii. Tak samo myślę, że takie przykłady nie koniecznie przekreślają mój totem.
Zatem na co gracz ma wpływ? Na Konwencje. A konwencja na scenariusz. Pisał o tym w swoim pamiętniku Darken. Ja podam przykład ze swojego podwórka. Chodzi o postać Maestro, niejakiego Darkuna. Miała to być mroczna i mocna postać. Wiecie - taka która potrafi dać potężnego kopa. Wchodzi do karczmy i ludzie srają ze strachu. Najwyraźniej zabrakło wspólnej płaszczyzny porozumienia z MG (zaznaczona na zielono) i ustalenia tego i owego. Zrozumiałem to dopiero wtedy i szybko skorygowałem to tworząc postać Borga dla siebie. Jasno określiłem MG jak chcę aby ta postać była odbierana, jakie wrażeni chciałbym aby robiła na innych. Wykroczyłem tutaj poza kreację bohatera. Dzięki krótkiej rozmowie, napisanej historii i wiadomości wysłanej do MG BN'i czują się nieswojo w towarzystwie Borga. Jako gracz nie wpływam bezpośrednio na scenariusz ale mówiąc MG co chciałbym aby się działo mam swój wkład w tworzenie klimatu.
Ten obrazowy przykład uzupełnię o moją postać Koheziego (do systemu autorskiego Maestro). Miał to był wojownik, szermierz który wywijał by fikołki. Taki który nigdy nie uderza ot tak po prostu. Pirułety, skoki, śluzgi... Oczywiście wtedy nikomu o tym nie mówiłem jaka ta postać ma być. Myślałem "wyjdzie w grze". Brrrr.... Wyobraźcie sobie jak opisuję ekwilibrystyczne ewolucje mojej postaci aby uderzyć przeciwnika. MG patrzy na mnie, cmoka i mówi: "No dobra, najpierw zdaj na zręczność za skok, potem na wytrzymałość czy się utrzymasz na linie a potem znowu na zręczność czy uda Ci się wylądować a potem na walkę czy w ogóle trafisz gościa...". Nie pozostało mi nic innego jak dalej odgrywać, obrywać i przegrywać. Kohezi wcale nie był najlepszym szermierzem. Bo nie wpłynąłem na konwencję.
Ta więc zachęcam wszystkich graczy aby wpływali na konwencję. Na wybór systemu, świata, mechaniki. Na to jakiego rodzaju będzie przygoda (chorror, kryminał, akcja...). Na to jaki będzie klimat (dark, semi dark, heroik, klimat AD&D, klimat szklanej pułapki...). Na to jaką rolę będą mieli postacie graczy (bohaterzy, zwykli ludzie, super ludzie...). Na temat samej konwencji, co to jest i jak to rozumiem zrobię osobny post.
MG nie wpływa na postać
Tutaj zaskoczenia pewnie nie ma. MG ma wpływa na postać poprzez konwencje. Raptem kilka dni temu rozegraliśmy mieszankę ZK z kryminałem Agathy Christie. Wyszło super! MG zaproponował konwencje a my ją przyjęliśmy. Mieliśmy grać detektywami. Wyobrażam sobie, że ktoś może być z tego niezadowolony, że MG narzuca profesję. Ale hej! To tylko profesja. To nie jest postać. Oprócz tego, że moja postać posiadała tą profesję miała osobowość, charakter, historię, zwyczaje, sposób bycia w 100% obmyślony przeze mnie.
Bezpośrednio MG nie może mieć wpływ na postać - choć bardzo by chciał - to zawsze się źle kończy. Gdyby tak było to rpg mogła by być rozrywką jedno osobową. Wierzcie mi - byłem tam, próbowałem, grałem sam ze sobą. Generalnie kiszka.
