Bagno i Google

Chyba po raz pierwszy dostałem się na pierwszą stronę Bagna. Dla mnie to ogromny sukces. Dzięki!

Swoją drogą dziwna rzecz: spora część ruchu na mojej stronie pochodzi z blogirpg.bogspot.com - jestem ciekaw jaki ruch będzie z bagna.

To mi przypomniało o sprawdzeniu pozycji mojego bloga w wyszukiwarce. Czy wiecie że wpisując słowo Khaki na www.google.com jestem na trzecim miejscu! I to jeszcze moje konto blipowe - nie wiem jak to się stało. Może dlatego że mam tam bardzo stare konto - założyłem w pierwszym tygodniu od premiery blipa.



próbowałem kilka innych hasłem blogowo rpgowych ale raczej się nie pojawiam (rpg blog, blog o rpg...) Całkiem przyjemnie się zaskoczyłem kiedy wyszukiwanie hasła: "role playing game blog"




Później okazało się że cały czas przeszukiwałem światowy internet. W przypadku polskiego na hasło "rpg blog" wyskoczyłem ponownie na trzecie miejsce


Przy haśle "gry fabularne" nie ma mnie...
Na koniec pierwsze miejscy po wpisaniu: "roleplaying game blog"

Karnawał Blogowy #6 i KhakiTrick #9



Godzina nagrywania, 2h montowania, 3h renderowania, 2h uploudu i kolejna 1h przygotowywania video w internecie. Wszystko po to aby w 13 min przybliżyć wam mój pomysł na śmierć w RPG.

Materiał nagrywałem w czasie kiedy moja narzeczona rozmawiała przez telefon ze swoją mamą. Z pokoju wydostawały się strzępki z których musiałem się tłumaczyć przyszłej teściowej.

Nam nadzieję, że czas 13min nie jest dla was za długi. Dajcie mi znać czy następnym razem ma być krócej.

Starałem się o to aby materiał był przydatny i praktyczny. Dajcie mi znać jak mi wyszło.

Książka dla każdego RPG-owca


 Już sam tytuł mówi wiele o tej publikacji, ale dla pewności opis z Empiku gdzie można nabyć tę książkę:

Opis książki: 4-godzinny tydzień pracy

Zapomnij o starej koncepcji emerytury i wszystkimi innymi planami na późniejszy okres życia – nie trzeba czekać, nie ma po temu żadnych powodów. Jeśli marzysz o ucieczce od wyścigu szczurów, o wspaniałych podróżach po świecie, zarobieniu pięć razy więcej bez żadnego zarządzania czymkolwiek lub po prostu korzystaniu z życia przy mniejszym obciążeniu pracą – ta książka jest przepisem na strategię.

Ten przewodnik, krok po kroku prowadzi do luksusowego stylu życia i pokazuje:
  • Jak Tim, zaczynając od 40 tysięcy dolarów rocznie przy osiemdziesięciu godzinach pracy tygodniowo doszedł do 40 tysięcy dolarów miesięcznie i 4 godzin tygodniowo
  • Jak zlecić obsługę swojego życia zagranicznym wirtualnym asystentom za 5 dolarów za godzinę i robić, co się nam żywnie podoba
  • Jak artyści bezpiecznej ucieczki podróżują po świecie, nie opuszczając swojej pracy
  • Jak wyeliminować 50% pracy w 48 godzin, wykorzystując reguły zapomnianego włoskiego ekonomisty
  • Jak robić długoterminową karierę, pracując w krótkotrwałych porywach i pozwalając sobie na częste „mini-emerytury”

 Zanim kupisz kolejny podręcznik który przejrzysz, poczytasz i odstawisz na półkę aby nigdy w niego nie zagrać może wart kupić coś dzięki czemu będziesz miał czas na to co naprawdę w życiu ważne.

Szukam Graczy RPG


Mój poprzedni post i jeszcze jeden wcześniejszy częściowo związane są z moją sytuacją rpgową.
Szukam graczy. Moja dotychczasowa drużyna ostatnio jest coraz bardziej zajęta. Dzieci, żony, praca.

Szukam graczy (Poznań). Najlepiej bezpłodnych, brzydkich i bezrobotnych (to żart oczywiście).

Wystarczy że wiesz co to jest rpg, grałeś, jesteś chętny aby grać i masz czas w tygodniu wieczorami. Jeśli jesteś kobietą masz +2k10% szansy więcej.

Jeśli masz gdzie grać to super - przyda się.

Bardzo zależy mi na tym aby grać regularnie. Im większa grupa tym większa szansa, że komuś będzie pasowało.

Jeśli macie drużynę i zrobiliście dobry użytek z nowego gracza to jestem chętny.  Podajcie tylko adres pod który mam wysłać CV i list motywacyjny. Mogę grać w cokolwiek. Nie wymądrzam się i koncentruje na graniu.

Dyspozycyjność: codziennie po 18tej do 24tej. Mam swój transport i mogę podjechać gdziekolwiek. Poznań - preferuje zachodnie rejony ale nie koniecznie.

Doświadczenie: spore.

Motywacja: kompulsywno-maniakalna.

Ulubione systemu: nie mam.

Ulubiona mechanika: mogę brać z mechaniką lub bez niej

Specjalizacja: przeintelektualizowane postaci z bogatą historią

APEL: nawet jeśli oferta Cie nie zainteresowała lub z przyczyn obiektywnych nie możesz pozytywnie na nią odpowiedzieć (np: jesteś z innego miasta) proszę pomóż mi znaleźć graczy informując o tej notce kogo się da.

Google twierdzi że RPG umiera

Zainteresowanie rpg spada.


Świat się kończy - wiadomo 2012. Wpisałem również kilka nazw systemów - podobna sytuacja



Nie wpisałem wszystkich systemów ale jeden wyraźnie rośnie - jest nadzieja:


Ogólnie to bida z nędzą. RPG staje się chyba faktycznie niszową rozrywką. Grają nieliczni. Papier przegrywa z zerami i jedynkami. Klawisze wygrywają z odgrywaniem postaci. Kostki przegrywają z procesorem. Jeszcze tak nie dawno pełen optymizmu pisałem o przyszłości RPG. Muszę to przemyśleć.

Totem blogowy - cz.3

Ten post miał się opublikować 3 posty temu ale się nie opublikował.

OK! Mam kolejny rysunek dla was. Ta modyfikacja rozwiązuje część problemów jakie miał poprzedni diagram.



Zacznę od prostrzego:
  • zmieniłem sesja na przygoda - to faktycznie lepiej brzmi mimo, że dla mnie znaczeni ma bardzo zbliżone.
  • zmieniłem gracza na gracz /e - również kosmetyczna zmiana. 
  • konwencja - to zostawiłem na koniec - na problem wiele osób na to zwróciło uwagę. Model nie zakładał że gracz może wpływać na scenariusz a MG może wpływać na postać. W zasadzie to nadal zgadzam się z tym stwierdzeniem.
Gracz nie wpływa na scenariusz

Ano tak. Scenariusz to pewien / pomysł zamysł na to co zaprezentować graczom. To opracowany wycinek virtualnej rzeczywistości, zaplanowany i opracowany mniej lub bardziej szczegółowo. Czasami powstaje tygodnie przed sesją, czasami jest opisany i wygrywa konkursy a czasami powstaje tuż przed sesją (albo nawet w jej trakcie). Nie mam tutaj na myśli notatek MG - to są narzędzia.
Gracz nie ma na to wpływu. Nie decyduje o tym jakiego koloru jest auto i kto nim jedzie. Czy strzały dosięgnęły celu. Ma wpływ, ale na coś innego. Zanim jednak do tego przejdę chciałbym wyjaśnić coś.
Wiem, że są gry w których to "działa inaczej" tak samo jak są ssaki które składają jaja. Nie przeszkadza to jednak trwaniu podziałowi na królestwa rodziny i gatunki w biologii. Tak samo myślę, że takie przykłady nie koniecznie przekreślają mój totem.
Zatem na co gracz ma wpływ? Na Konwencje. A konwencja na scenariusz. Pisał o tym w swoim pamiętniku Darken. Ja podam przykład ze swojego podwórka. Chodzi o postać Maestro, niejakiego Darkuna. Miała to być mroczna i mocna postać. Wiecie - taka która potrafi dać potężnego kopa. Wchodzi do karczmy i ludzie srają ze strachu. Najwyraźniej zabrakło wspólnej płaszczyzny porozumienia z MG (zaznaczona na zielono) i ustalenia tego i owego. Zrozumiałem to dopiero wtedy i szybko skorygowałem to tworząc postać Borga dla siebie. Jasno określiłem MG jak chcę aby ta postać była odbierana, jakie wrażeni chciałbym aby robiła na innych. Wykroczyłem tutaj poza kreację bohatera. Dzięki krótkiej rozmowie, napisanej historii i wiadomości wysłanej do MG BN'i czują się nieswojo w towarzystwie Borga. Jako gracz nie wpływam bezpośrednio na scenariusz ale mówiąc MG co chciałbym aby się działo mam swój wkład w tworzenie klimatu.
Ten obrazowy przykład uzupełnię o moją postać Koheziego (do systemu autorskiego Maestro). Miał to był wojownik, szermierz który wywijał by fikołki. Taki który nigdy nie uderza ot tak po prostu. Pirułety, skoki, śluzgi... Oczywiście wtedy nikomu o tym nie mówiłem jaka ta postać ma być. Myślałem "wyjdzie w grze". Brrrr.... Wyobraźcie sobie jak opisuję ekwilibrystyczne ewolucje mojej postaci aby uderzyć przeciwnika. MG patrzy na mnie, cmoka i mówi: "No dobra, najpierw zdaj na zręczność za skok, potem na wytrzymałość czy się utrzymasz na linie a potem znowu na zręczność czy uda Ci się wylądować a potem na walkę czy w ogóle trafisz gościa...". Nie pozostało mi nic innego jak dalej odgrywać, obrywać i przegrywać. Kohezi wcale nie był najlepszym szermierzem. Bo nie wpłynąłem na konwencję.

Ta więc zachęcam wszystkich graczy aby wpływali na konwencję. Na wybór systemu, świata, mechaniki. Na to jakiego rodzaju będzie przygoda (chorror, kryminał, akcja...). Na to jaki będzie klimat (dark, semi dark, heroik, klimat AD&D, klimat szklanej pułapki...). Na to jaką rolę będą mieli postacie graczy (bohaterzy, zwykli ludzie, super ludzie...). Na temat samej konwencji, co to jest i jak to rozumiem zrobię osobny post.

MG nie wpływa na postać

Tutaj zaskoczenia pewnie nie ma. MG ma wpływa na postać poprzez konwencje. Raptem kilka dni temu rozegraliśmy mieszankę ZK z kryminałem Agathy Christie. Wyszło super! MG zaproponował konwencje a my ją przyjęliśmy. Mieliśmy grać detektywami. Wyobrażam sobie, że ktoś może być z tego niezadowolony, że MG narzuca profesję. Ale hej! To tylko profesja. To nie jest postać. Oprócz tego, że moja postać posiadała tą profesję miała osobowość, charakter, historię, zwyczaje, sposób bycia w 100% obmyślony przeze mnie.
Bezpośrednio MG nie może mieć wpływ na postać - choć bardzo by chciał - to zawsze się źle kończy. Gdyby tak było to rpg mogła by być rozrywką jedno osobową. Wierzcie mi - byłem tam, próbowałem, grałem sam ze sobą. Generalnie kiszka.

Rozmowa o konwencji w grach RPG

Jak pisałem we wcześniejszym poście trudno jest określić czym dokładnie konwencja jest. Są to pewne "rzeczy". Pomyślałem jednak że coś jednak da się z tych rzeczy zrobić i tworzyć taki mały poradnik o tym jak ustalić konwencje.

Przypomnę że gracze i mg powinni przedyskutować i ustalić konwencje przed graniem aby nie było zgrzytów, płaczu, pretensji. Aby zabawa była przednia i zgodna z pragnieniami każdego z jej członków. Wybierając film przed wyjściem do kina tez kierujemy się pewną konwencją. nie znam ludzie którzy zdają się na łut szczęścia. Raz tylko zaryzykowałem i poszedłem film "godziny" - total dizaster!

Ok - lista rzeczy do omówienia i ustalenia przed grą zamuka się w 3 grupach:
- postacie
- scenariusz
- świat
- mechanika

Postacie

  • moc postaci - od trepów po postacie mocarne. Zasadniczo sprowadza się to do kwestii czy postacie są potężne, mają magiczne przedmioty, najlepszy sprzęt, są modyfikowani genetycznie, mają cyberwszczepy, życie i świat dawał im same możliwości bez ograniczeń... czy też nie. Jeśli to dobrym przykładem jest tutaj (często acz nie zawsze) warhammer. Tam zaczyna się od szarego zwykłego myśliwego, ochroniarza lub żołnierza i dopiero w trakcie gry pnie się w górę. Przykładem mocarnych postaci jest AD&D a na pewno Amber (dzięki Tomek) 
  • skuteczność postaci - Czy postaciom ma się udawać czy nie. Wierzcie mi - próbowałem to jakoś inaczej określić. Najlepiej jeśli od razu przejdę do przykładów. Indiana Jones to konwencja w której wystarczy, że w tle usłyszymy "Ta Ta Ra Ta - Ta Ta Ra..." a nawet najbardziej szalona, zwariowania i pokręcona akcja się uda. Skaczesz przez okno i "ta ta ra ta" lądujesz na kupie siana. Z drugiej strony jest konwencja gdzie postaciom jest trudno. Giną, doznają obrażań, leja ich po mordach, uciekają krwawią i dopiero pod koniec mają szanse za sukces (połowiczny z resztą). Dobrym przykładem jest "8my pasażer nostromo". 
  • charakter - dobre postacie działają dla dobra siebie i innych. Złe ... chyba tylko dla swojego dobra. Czy tego bloga czyta jakiś filozof który mógłby wytłumaczyć czym jest dobro a czym jest zło?
  • ... macie jakieś pomysły
Warto tutaj podkreślić, że obie cechy mocarność i skuteczność nie koniecznie muszą iść w parze. Z mieszanki wszystkich trzech "rzeczy" można dostać ciekawe efekty. A to jeszcze nie koniec

Scenariusz

Tutaj posłużę się świetną stroną zrobioną z resztą przez polaków www.jinni.com . Właściwie to to gracze i mg mogli by skorzystać z tej strony. poniżej ja jedynie zarysuje powierzchnię tego co można znaleźć na tej stronie. Jest to strona w której możemy przeglądać filmy (nie oglądać) poukładany w bardzo zaawansowany sposób. Każdy film jest oceniany pod względem dziesiątków współczynników poukładanych tak aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie - no dobra. Nie potrafię tego dobrze wytłumaczyć. Załóżcie sobie tam konto i sami się przekonajcie!

  • gatunek -  
    • fantasy
    • Sci-fiction
    • action / adwenture
    • thriller / horror
    • crime
    • war
    • western
    • ...
  • wątek
    • kosmici i obcy
      • niebezpieczeństwo
      • bohaterowie
      • heroiczna misja
      • podróż kosmiczna
      • spotkanie z obcą rasą
      • misja ratunkowa
      • wyścig z czasem
      • ocalenie świata
      • złe obce istoty
      • androidzi / roboty
    • miłość
      • ...
    • dobro kontra zło
      • ...
    • dochodzenie
    • kryminaliści bohaterowie
    • ucieczki i gonitwy
    • wszystko na opak
    • polityczny
    • tajemniczy, nadnaturalny
    • walka przeciwko systemowi
    • psychologiczny
    • ...
  • nastrój 
    • ponury - radosny
    • dający do myślenia
    • sprytny
    • straszny
    • psychologiczny
    • psychodeliczny
    • seksualny
    • ...
  • ciężar
  • szybkość


Nie starczy bloga aby przedstawić całość. Nie jest to z resztą potrzebne. Ta część wyszła najobszerniej w mojej rozpisce tylko dlatego że jest najbardziej bogata.  Tan naprawdę samo ustalenie klimaty, ciężaru i nastroju może być bardzo krótkie.

Świat
  • przyjazny / nieprzyjazny - jeśli jest nieprzyjazny to postacie będą walczyć o przetrwanie. W światach przyjaznych jest czas na intrygi dworskie.
  • znany / nieznany - nieznany świat bardziej skłania do przygód polegających na odkrywaniu nowych krain, terenów, ras, kultów, religii, tajemnic
  • miejsce
    • przedmieścia
    • małe miasteczko
    • dzicz
    • statek kosmiczny
    • szkoła
    • ...
  • czasy
    • przyszłość
    • teraźniejszość
    • lata 90
    • lata 80
    • lata wojenne
    • przedwojenne
    • międzywojenne
    • XIX wiek
    • XVIII wiek
    • Renesans
    • średniowiecze
    • ...
Mechanika - zasady
  • rzeczywista - czy staramy się za wszelką cenę skopiować zasady panujące w naszym świecie czy zdajemy się na intuicję? Czy strzałem z pistoletu można rozwalić kłódkę? Czy można zapalić człowieka lampą oliwną i czy alkohol pomaga na ranę? 
  • losowość - w jakim stopniu zdajemy się na omnipotencje MG? Jak wiele zostawiamy kostkom
  • indie - nigdy do końca nie zrozumiałem o co chodzi z tą nazwą. Potrzebowałem jednak czegoś krótkiego na określenie wpływu jaki mają gracze (nie postacie) na scenariusz i przygodę. 
  • podręcznik - na ile trzymamy się zasad podręcznika a na ile go olewamy - proste
Coś jeszcze? O czym zapomniałem? Co byście dodali?

Dobra! Wyszło tego całkiem sporo. Prawdę mówiąc spodziewałem się, że będzie tego o wiele mniej, będzie zgrabniejsze i ładniej będzie wyglądać. Nic to. Przejdźmy teraz do kwestii jak to omówić z graczami?

Kopiujesz stworzoną przez mnie listę do worda drukujesz i po kolei omawiasz każdy punkt stawiając przy nim  od 0 do 5 gwiazdek. :D oczywiście żartuje. Tak pewnie zrobiła by moja dziewczyna. Tak naprawdę to może być bardzo krótka rozmowa.
- To co, warahemmer?
Ba! To może się odbyć bez rozmowy. Jeśli gracze się znają , nie jedno już przeszli, grali już wcześniej. Ja jedynie rozwinąłem całą szpulkę nici. Przyda się jeśli gracze i MG chcą coś nowego ale nie wiedza do końca czego. mają kilka pomysłów luźne skojarzenia. Ta pomoże im je ułożyć. Będzie wiadomo o czym pogadać. Jakie tematy poruszyć. Rozmowa o tym może odkryć znudzenie graczy dotychczasową rozrywką. Można odkryć nowe obszary gry jeszcze nie odwiedzane przez graczy i mistrza gry.

Nimsarn nazywa konwencje Kolorem. Idąc dalej mogę jedynie wam wszystkim życzyć aby wasza przygoda z rpg była kolorowa.

Co to jest konwencja?

No właśnie. Co to jest do cholery?

Prawdę mówiąc nie wiem dokładnie. Mam w to w mojej definicji ale jak bym miał sklecić jakieś ładne zdane na ten temat to jakoś mi się żadne nie narzuca. Mam sporo skojarzeń ale o nich za chwilę.

Na początek chciałem pochwalić Scobina za bardzo fajną definicję w jego artykule "Graj Konwencją":

Konwencja. Zbiór typowych elementów w obrębie dzieł z danego gatunku czy epoki, układających się w spójną całość – i stanowiących stabilny punkt odniesienia dla nowo tworzonych dzieł. Konwencja wskazuje autorowi początek, rozwinięcie i zakończenie, podsuwa sposoby konstruowania fabuły, a nawet gotowe zwroty akcji, dostarcza postaci i realiów odpowiadających ogólnej wizji utworu. Konwencja proponuje, podsuwa, podaje, a co więcej – wymaga.
Cały jego artykuł jest fajny więc polecam przeczytać. A co do mojej definicji to daleko mi do tak konkretnej (i tak wielozdaniowo - podrzędnie złożonej) definicji. Nie mniej spróbuję coś sklecić:

Konwencja to stereteotyp. To coś typowego. Coś znanego i lubianego. O stereotypach już pisałem. Są dobre do budowania klimatu. Graczom i MG o wiele łatwiej stworzyć klimat jest konwencja jest znana. I tak jak pisze Scobin to zbiór elementów, motywów, sposobów zachowania, przedmiotów, wydarzeń... cholera, no wszystkiego co jest elementem przygody (scenariusza i postaci).
Te elementy są z jednej bajki. Współgrają i tworzą spójną całość. Jak to robią i jak to się dzieje to magia. Mnie nie pytajcie. Zdajcie się na intuicję - chyba.

W moim rpgowych totemie Konwencja jest okreslana przez graczy i MG wspólnie przed grą. Rozmawiają i dyskutują. Zawsze odbywa sie to różnie. Poniżej kilka propozycji, krótka lista tego co tam może się dziać. Mogą wystąpić wszystkie punkty, kilka lub tylko jeden.
  • ulubione filmy
  • ulubione komiksy
  • ulubione seriale
  • wybierają ogólny klimat (fantazy, SF)
  • wybierają darkowość (dark, semi dark, dark-heroik, heroik)
  • wybierają setting - pewien zestaw zasad (d20, młotkowa, autorska...)
  • zmieniają zasady
  • wizje postaci, profesje, nastawienie ich do świata i świata do nich
  • moc postaci (mocarne jedy czy zwykłe imperialne trepy)
  • rodzaj przygód: detektywistyczne, przygodowe, hack&sleshowe...
Ważne, że ustalają oni rzeczy związane z kreacją postaci i kreacją scenariusza. Jak pisąłem - to musza być elementy z jednej bajki. Już nie raz widziałem postać powstałą z czapy. Ba! niedawno grał u mnie pewien niziołek - pozdrawiam Gurka. Graliśmy w mroczny, ciężki warhammer. Postacie wybrały się na ziemie po burzy chaosu. To złe ziemie na których się dzieją złe rzeczy. A ten niziołek jak się okazało nic sobie z tego nie robił. Cała sesję uganiał się za ciasteczkami, zbierał okruchy po ciastkach i ględził o wypiekach cukierniczych. Nie powiem - postać miała swój urok i klimat ale zupełnie nie pasował do... do reszty.
W końcu jednak dopasował się - choć trwało to i był to proces bolesny, porażkowy i ciężki - do konwencji kiedy został zombi (ale to zupełnie inna historia - i nie do końca moja wina).

Wspólna praca graczy i MG nad konwencją jest ważnym etapem zabawy RPG. Przekonał się o tym Darken (co nie omieszkał opisać w swoim pamiętniku). Konsekwencje nie ustalenia wspólnej i pasującej wszystkim uczestnikom zabawy konwencji są tragiczne. Nie zawsze - ale zazwyczaj tak jest.

Bardzo często te sprawy zostawia się przygodzie i MG. I przez pewien czas myślałem że właśnie tak robię. Otóż ja wpasuje się w każdy scenariusz, wizję, przygodę i mechanikę z jaką przyjdzie mój ulubiony MG Maestro. Nie mam potrzeby obgadywania wspólnie konwencji. Ten etap realizowany jest dośc lakonicznie i pobieżnie. I w cale nie czułem się z tym źle.

A tym bardziej nie uważam, że cierpi na tym zabawa. A to dlatego że moją konwencją jest "Maestro". Ten gość ma swój styl, który mi odpowiada. Poznałem go na tyle, że wiem że zabawa będzie przednia. Bez względu czy będziemy ścigać wodolotem niemiecki ubot, walczyć z ciemnością czy przenosić się w czasie. Dlatego tak się zapociekam z Karnawałem o ulubionej konwencji. Bo co ja mam napisać? Maestro jest moją konwencją? Na nawet na Twitterze będzie wyglądać jak krótki wpis.

OK! Podsumowanie. Konwencja powinna:
  • być spójna
  • pasować wszystkim
  • być bogata
  • posiadać granicę
Cały ten etap pracy nad konwencją zajmuje dużo miejsca w totemie a tymczasem najczęściej kończy się na wyborze podręcznika który narzuca konwencje. 

Elfy i zwierzoczłeki

O nikczemnych duszach zwierzoludzi wiadomo od dawna wszystkim. Ale nie wszyscy MG wiedza, że Elfy taż mają sporo za uszami. Niby dlaczego są takie śpiczaste?! Elfo to czowywiście pewien stereotyp. Sprytne bestie chowaj sie za nim i tylko bytry MG jest w stanie zobaczyc ich prawdziwą naturę.
Dzisiaj jednak mam dla was prawdziwa gratkę. Udało mi się namierzyć pewien materiał video zarejestrowany w pewnym lesie starego świata. Udało się na nim uchwycić unikatowe ujęcia z pewnego chorego rytuału. To co zaraz zobaczycie niektórych oburzy, niektórych zadziwi a inni (tak jak jak) krzykną głośno: "Wiedziałem, kurna, wiedziałem!"

DIALOGI NA FALI RPG


Przed wprowadzeniem

Znacie Maestro? To mój MG. Pewnie zainteresuje was jego blog: http://maestro.polter.pl/,blog.html 
To mądrzejszy facet ode mnie, większym doświadczeniem i wyobraźnią. Ja jedynie jestem przystojniejszy od niego.

Wprowadzenie
http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
- Hej, hej, hej!
Nie regulujcie swoich aparatów słuchowych dzieciaki, tu Khaki i Maestro, dwaj nie znani nikomu tetrycy, nadający na fali RPG, częstotliwość 90210. Niniejszym inicjujemy, za pośrednictwem multimedialnej platformy  Khaki Play Game nowy cykl - dwuosobowy, czyli tandem, nie mylić z tandetą. W zależności od humorów, ceny smalcu na rynku (wciąż jest tańszy niż wazelina) i częstotliwości naszego ErPeGowego pożycia, będziemy tu wciskali nasze subiektywne opinie na tematy dowolne, akurat dostępne w promocji, dzielili się wrażeniami z różnych dziedzin skrzypiącej rzeczywistości i, starym polskim zwyczajem, opluwali kogo popadnie, byle z wiatrem.

Dobra, teraz na poważnie, to przecież idzie w eter. Na starcie wypada oczywiście podać definicję RPG (od razu zaznaczamy, że powszechnie przyjęty skrót jest błędny). Wiemy wszak, że czytają nas osoby początkujące w tej materii i jesteśmy winni im pewne wyjaśnienia.

Więc co to jest owo RPG?

Żeby podetrzeć się jakimś autorytetem, podajemy za Wikipedią:

RPG, właściwy (dobry, bo polski) skrót to RGP - Ręczny Granatnik Przeciwpancerny, zwany też pancerzownicą lub granatnikiem. Po niemiecku Pancerfaust, po angielsku Bazuka. Indywidualna lub zespołowa broń strzelecka piechoty. Jej kaliber zwykle nie przekracza 115 mm.

Jak widać RPG to skrót rosyjski, żeby nie powiedzieć radziecki! Rozumiemy (przy naszym wieku trudno nie rozumieć) dotychczasowe stosowanie rzeczowego skrótu, ale dla niewtajemniczonych - mur runął, a nawet jak by nie runął, to Bolek przeskoczył już przez płot i możemy stosować POLSKIE nazewnictwo i POLSKIE skróty, tak mi dopomóż Kaczorze Na Pewno Nie Donaldzie! Więc, drogie dzieci, ręce na kołdry, i powtarzamy głośno RGP, eR- Ge - Pe.

Przejściowo funkcjonował także skrót PGR, jednak dotyczyło to wiejskiej, to jest rolniczej odmiany granatnika. Skrót ten umarł śmiercią naturalną, jak się bowiem okazało, nasi kmiecie wolą palić opony i stawiać kosy na sztorc niż marnować czas na głupawą zabawę w strzelanie z granatnika w wyobraźni. Co innego, gdyby broń była prawdziwa! Wówczas znaczenie słowa "sesja" nabrało by innego znaczenia na ulicy, nomen omen, Wiejskiej. Dotacje UE załatwiły jednak sprawę.

Kontynuując trudny temat wprowadzenia w meandry obsługi RGP należy zaznaczyć, co wszakże wydaje się być oczywiste, że ta rozrywka (podkreślamy, że nie chodzi o prawdziwe pancerzownice, tylko wymyślone, fikcyjne, nierzeczywiste, co najwyżej papierowe atrapy) pociąga przede wszystkim chłopców. Już od dzieciństwa wychowywani w kulcie wojownika, na zabawach "w wojnę", mężczyźni, często także w życiu dorosłym, przejawiają zainteresowanie tego typu aktywnością grupową, nazywając ją dla niepoznaki "grą". Przy całym infantylizmie zjawiska, jego plusem na pewno jest zbiorowa, towarzyska natura tej zabawy. Przyjęło się (choć aberracje są przeróżne), że w "rozgrywce" zwanej "sesją" (łac. posiedzenie - narada) jeden samiec obsługuje RGP (ładuje,celuje, strzela), zaś reszta grupy stosuje uniki i maskowanie celem uniknięcia trafienia. Zwykle są to uniki i zasłony słowne, czasami dosyć wulgarne. Prawdziwych ofiar oczywiście nie ma, całość odbywa się w wyobraźni. Gracze odgrywają swój strach i doznane obrażenia, stymulują fantomowy ból oderwanych kończyn i dojmujący brak rozerwanych członków. Dobrym obyczajem jest, że wszyscy uczestniczący w "sesji" zbierają się na amunicję do RGPa. Aby zachęcić uczestników do następnego spotkania, prowadzący, określany jako MG (Majster Granatnika), rozdaje, mniej lub bardziej oficjalnie tzw. Punkty D, nie mylić z Punktami G, to nie ta gra.

Historia gier RGP sięga lat siedemdziesiątych, kiedy wśród studentów amerykańskich uniwersytetów i ich kolegów z koledżów, zaczęły zdobywać popularność sztucery i inna broń snajperska o niedużym (stosunkowo!) kalibrze. Snajperzy byli jednak coraz częściej zatrzymywani przez policję, a ofiary w campusach nader prawdziwe, więc co sprytniejsi, sfrustrowani studenci rozpoczęli doświadczenia z zabawami planszowymi, a potem z grą narracyjną - tam przenosząc swoje fantazje i kompleksy. Ważnym elementem rozgrywek były kości - wprowadzające w grę element losowości, hazardu. Kości miały coraz więcej coraz mniejszych ścianek, pozwalając za jednym strzałem, to jest rzutem, wyeliminować coraz większą ilość ofiar (od 1dead6 do 1dead100). Z czasem RGP / RPG przechodziła przeobrażenia, mutowała, chorowała na różyczkę i świąd, zawędrowała do Bollywood (RGP typu "Indie"), była odgrywana na większą skalę (jako LARP - Leśna Albo Rajdowa Pancerzownica), uprawiana przez wielbicieli zagrożonych gatunków (White Wolf) czy konkretnych słodyczy (Dark Chocolate RPG).

To tyle tytułem wprowadzenia.

Czas na pierwszy temat DIALOGÓW NA FALI RPG – „Przyszłość gier fabularnych”


http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_bKHAKI: Długo się zastanawiałem nad tematem naszego pierwszego „Dialogu”. Co powiesz na rozmowę o przyszłości gier fabularnych?

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
MAESTRO: Obszerny temat. Od czego zaczniemy?

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b
Rozwój technologii?


http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
Może najpierw współczesne trendy, a potem skoczymy do przyszłości?


http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b
OK. Co rozumiesz przez współczesne trendy? Możesz je wymienić? Jest ich kilka?

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
Nie mam pojęcia, myślałem, że Ty jesteś na bieżąco… ;-)
Może zacznijmy od bardzo popularnego obecnie tematu, dotyczącego wydania trzeciej edycji naszego ulubionego systemu o nazwie „Warhammer”? Jak większość fanów zauważa, nowa edycja jest bardzo "planszówkowa". Czy to symptom szerszego zjawiska? Czy gry rpg w jakiś sposób nie wracają do swoich pierwocin, oczywiście nie dosłownie? Wyrosły z planszówek, z tabelek, trochę także z gier figurkowych, silnie "ograniczonych" fabularnie. Teraz następuje powrót do pierwocin stymulowany marketingowo?


http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_bWidziałem prezentacje i zwróciłem uwagę na kilka bardzo fajnych elementów. Te wszystkie gadżety, karty, kostki i uproszczone zasady mają jeden podstawowy cel. Wspierać MG i odciążyć go przy uciążliwym liczeniu, wertowaniu i przypominaniu sobie zasad. Dzięki nim można się skupić na tworzeniu klimatu gry.

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
To może oznaczać przesunięcie środka ciężkości na mechanikę, taktykę i strategię rozgrywki.

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b 
Tak to wygląda. Podręcznik poświęca aspektowi narracyjnemu dwie strony. Szkoda. Zupełnie jak by zapomnieli o tym a skupili się na odciążaniu MG ze spraw technicznych.  

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b 
„Odciążając” sprawili wrażenie, że te sprawy grają "pierwsze skrzypce" w całej rozgrywce. 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b 
Na to wychodzi. Obawiam się, że zrobi się z tego AD&D. Nie wiem dlaczego, ale zawsze jak wydaje się podręcznik to zwykle mechanika, technika, lista przedmiotów, czarów, mutacji, manewrów, akcji, wszczepów, broni i statystyk jest ważniejsza od technik prowadzenia budowania klimatu i narracji. Ostatecznie zajmują się tym MG. 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b 
W tych aspektach najbardziej widać zmianę. Jeśli wypuszczasz na rynek nową edycje, to powinna być ona nowatorska, wyraźnie odróżniać się od poprzedniej. Jeśli to ma być wciąż Warhammer to świata nie zmienią. Pytanie ile miejsca zajmuje jego opisanie, ale to pewnie zadanie dodatków. Co mogą wyraźnie zmodyfikować? Mechanikę!

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b 
Świata nie zmienili - bo był dobry. Nowa mechanika i stary dobry Stary Świat to jest to czego potrzebuję. Chodzi mi jednak o to, że nowy Warhammer nie skupia się na tworzeniu klimatu. Poprzedni miał więcej podpowiedzi „co i jak prowadzić". Nowy Warh skierowany jest do nowego, młodego pokolenia. Dlaczego nie sięgnięto do materiałów wytworzonych przez ostatnie lata? 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b 
To akurat rozumiem. Kwestia nowego produktu, grupy docelowej, marketingu. Tworzą nowy, rewolucyjny, właściwie inny produkt. Pasuje nowym-młodym”  (wychowanych na World Of Warcraft, kolorowych pudełkach i gadżetach) a także dużej grupie starych młotkowców, którym gra na ciekawości, wykorzystuje przywiązanie do świata wyrobione przez lata (szczególnie w naszym kraju). Zresztą „starsi” (też w sensie konserwatywni) gracze wymierają. Do tego chyba tylko w Polsce mamy takie przywiązanie do tradycji. Na zachodzie nowości się dobrze sprzedają.

Więc jeśli dobrze rozumiem - teraz mamy pstrą, może całkiem atrakcyjną, mechanikę z dołączonym do pakietu światem, a nie jak w poprzednich edycjach – jeśli nie rozbudowany, to wciągający i uniwersalny świat z lepszą (II edycja) czy gorszą (I edycja) mechaniką. Mówisz o tym, że 3 edycja Młotka straci swoją, hmm… „wartość fabularną”?   

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b 
Mniej więcej. No coż. Tak czy siak ja wsiadam do tego pociągu. Nie mogę się doczekać aż dostanę nowego młotka. Pewnie i tak przerobię połowę zasad - jak zwykle.  

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b 
Mnie też się nie chce marznąć na peronie, ale czy kupię nowego Warhamma? Pewnie z sentymentu, do postawienia na półce, kolekcjonersko. Producenta to niewiele obchodzi. Zobacz – obaj kupimy towar. O to chodzi. Ale mamy rozmawiać o przyszłości, także tej dalszej, rpg. Będą ją tworzyli młodzi,  którzy mogą właśnie od 3 edycji Warhamma zaczynać przygodę z RPG, poznawać RPG.  Co będą kupowali dalej, jakie będą ich potrzeby? 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b 
Uważam, że wpadną na te same pomysły co my. Tylko nazwą je inaczej. Jakiś czas temu modne było Indy, u mnie nazywa się to Khaki Trick. Młodzi wpadną na to że Warhammer może być mroczny, brudny, ponury. 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b 
Nie zgadzam się. Uważam, że młodzi będą raczej eksploatować inny aspekt rpg. Aspekt GRY, zasad, taktyki, a nie narracji i nastroju, klimatu i wyobraźni.  Będzie to bardziej techniczne, mniej humanistyczne. Pakiet gotowych manewrów i odpowiedni ich dobór, wszelkiego typu „wizualizacje”, schematy, zagrania, karty – to przesunie ciężar rozgrywki gdzieś indziej. Zastąpi dość męczący aspekt "odgrywania", "wcielania się" w bohatera. RPG zaczną przypominać planszówki i pseudokomputerówki, ale na krótko.  

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b
Hej, Ja zupełnie inaczej odbieram "nowe zasady" Wahammera. Według mnie zastąpienie liczb symbolami (na kościach) to przykład w jaki sposób uproszczona została gra. Nie trzeba liczyć. Widać czy trafiłeś. Możesz skupić się na odgrywaniu / prowadzeniu. Kartoniki i figurki, karty wyeliminują czytanie z podręcznika w czasie sesji - nic więcej.  

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
Masz tą przewage, że wiesz więcej o nowym Młotku. Więc może się mylę. Może rzeczywiście rozgrywka będzie bardziej "humanistyczna" a mniej techniczna. Intuicyjne, proste zasady, koncentracja na odgrywaniu. O to chodzi. 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_bWedług mnie w nowych zasadach jest ogromny potencjał, na którym ja i nasi gracze znacznie skorzystają. My, MG, będziemy wiedzieć ja je wykorzystać aby gra szła bardziej płynnie. Spojrzymy na kości i ułożymy do tego ładny opis. Niestety podręcznik (ponoć) omawia to na 2 stronach.  

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
Czyli nowy Warhammer tylko pozornie idzie w stronę planszówko-karcianki? Tak naprawdę rozbudowuje sferę narracyjno-fabularną maksymalnie upraszczając mechanikę i czas "tabelkowania"? 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b
Dokładnie o to mi chodzi. Niestety - marnuje ten potencjał. Starzy wyjadacze załapią o co chodzi i skorzystają lub nie. Nowi - pograją sobie w papierowego WOW.  

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
No to ktoś nieźle to wymyślił. Coś dla starych i dla nowych. Produkt uniwersalny i idealny, tak? Pożyjemy zobaczymy. Dobra, wróćmy do tematu – przyszłość gier RPG. Myślę, że niedługo sesja - rozgrywka w rpg'a skróci się czasowo. Taką mamy cywilizację. Fajna, szybka gierka, na max 3 godziny? 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b
Serio? Co da się zrobić w 3h? 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
Pominąć wprowadzenie, zbędne wątki poboczne, poprowadzić kulminacyjną scenę walki, w sumie jakieś 3 akty. Dynamika, short, emocje w pigułce! Dzięki uproszczonej mechanice to zadziała! Biorac pod uwagę przyszłe spektrum rozrywek, głównie multimedialnych - elektronicznych, mało kto będzie miał 5-6 godzin. W dodatku mówimy o zgraniu sie w czasie KILKU OSÓB!  Przyszłość, już ta dalsza, to niemal na pewno światy wirtualne - rozbudowane społeczności graczy sieciowych w równoległym do naszego, sztucznym świecie gry. Tam grasz indywidualnie (w znaczeniu logujesz się i jesteś). Zakładam, że rpg narracyjne w jakiś sposób się do tego upodobnią, chociażby czasem rozgrywki, a potem znikną na zawsze. 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b
Jestem w stanie się zgodzić na to że sesja skróci się do 3h ale dzięki czemuś innemu. Technologii, która przyspieszy:
·        tworzenie opisów miejsc
·        tworzenie barwnych BNów
·        przyśpieszy walkę
·        wprowadzi klimat

 http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
Jak technologia ma przyspieszyć opis? Budowę klimatu? Mówisz o pomocach wizualnych? Odejściu od współdzielenia wyobraźni?  Dla mnie to podstawa rpg.

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b
Wyjaśniam:  w przyszłości mogę mieć coś podobnego do Microsoft Surface, na którym wyświetla nam się mapa. Można z netu ściągnąć gotowca lub zrobić od reki. Można wrzucić to rzutnikiem na ścianą (to w ramach robienia klimatu). Przesuwać postacie, itd.
Generator BNów. Potrzebujemy zabawnego karczmarza. Logujemy się na stronę z nasza grą i tam wpisujemy co nam trzeba. System generuje avatara. Analiza rozpoznawania głosy wykrywa słowa MG i avatar porusza ustami do tego co mówi MG.
Walka w pełni zautomatyzowana. Ograniczona do rzutów kostką z chipami. Komputer zczytuje wyniki i wyświetla efekt. Gracz od razu widzi efekt a nie proces matematyczny. 
Klimat: generalnie wszystko powyższe + wyświetlanie zdjęć na ścianach i stole. 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
Nie stary. Nie zgadzam się. To o czym piszesz to może być bliska przyszłość – za dwa trzy lata. To coś, co ja nazywam komputerowymi planszówkami. Na początku może i będzie to niesamowita pomoc dla starych rpe-gów. Ale później? Za dziesięć – piętnaście lat? Po co przygotowywać pomoce tego typu, a potem je odtwarzać półśrodkami, zamiast zalogować się do wirtualnego uniwersum, które żyje, które można „dotknąć” i które odtwarza to płynnie. RPG przestaje być alternatywą, zaczyna być kiepską podróbką gier komputerowych - crpg. Niekonkurencyjną podróbką.
RPG klasyczne bronić się może w jeden sposób - przez kontakt osobisty, bezpośrednią, towarzyską rozgrywkę, zaangażowanie własnej wyobraźni, wykorzystanie pradawnego motywu "wspólnego snucia opowieści przy ognisku". Ale tą rolę, w ograniczonym zakresie, spełniają planszówki, przeżywające od dekady czy dłużej wielki renesans. Więc może być tak, że planszówkiplanszówko karcianki i planszówki z elementami rpg przetrwają, a gry RPG zostaną całkowicie wchłonięte w elektroniczne, sieciowe światy wirtualne. Virtualne RPG nie pasują już do mojej definicji rpg.
Wiem, że brzmię jak fatalista, ale daję klasycznym, narracyjnym grom RPG jeszcze maksimum 10 – 15 lat. Potem (zakładam nowe możliwości technologiczne) też będziesz mógł wczuwać się w role, a raczej "wejść" w skórę wygenerowanego elektronicznie bohatera i żyć fikcyjnym życiem w dopracowanym świecie (myślę, że w kilku na raz) wielkości planety, z milionami innych (użytkowników) BG i BNami kierowanymi przez programy bliskie możliwościom sztucznej inteligencji. Ta wizja to żadne novum. Przed tego typu eskapizmem, uzależnieniem od fikcyjnych tożsamości i rzeczywistości, fantaści ostrzegają od dawna. Myślę, ze ten scenariusz przyszłości ma spore szanse na realizację, choć nie wiążę z tym obaw o przetrwanie gatunku ludzkiego. Do czego jednak zmierzam -  oto żaden MG, ani nawet ich armia, nie będą stanowili konkurencji dla wirtualnego świata. Co najwyżej zatrudnią się w firmie odpowiadającej za tą elektroniczną rzeczywistość, żeby napisać kilka fabuł na jej potrzeby. To nie będą już Mistrzowi Gry, to będą scenarzyści. 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b
To wszystko brzmi jakbyś się bał że technologia popsuje Ci zabawę. Wiesz - planowałem zakup rzutnika do firmy a przy okazji wykorzystać go aby tworzyć klimat na sesji. To drobnostka, u mnie nie wywołuje ona strachu. Ani rzutnik ani virtualne światy. W końcu sam przyznałeś że własnoręcznie narysowana mapka robi wrażenie. Potem będzie to własnoręcznie wygenerowana mapa 3D. Do zrobienia mapki korzystam z takich dobrodziejstw technologii jak papier, kredki czyołówek. Nie ma się czego bać.

Technologia ma nam pomagać w tym co my chcemy. A nie być technologia dla samej technologii, do której my mamy się dostosować. Według mnie RPG ma jeszcze bardzo długi okres rozwoju. A nowe technologie nie popsują jego czaru. Nie ma się czego bać.

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
Nie mylmy dwóch pojęć. Czymś innym jest wykorzystywanie technologii do przygotowania bardziej realistycznej pomocy do gry, np. mapy, a czymś innym wykorzystanie technologii celem zastąpienia tego, co w grze nader istotne, co stanowi o jej naturze - roli wyobraźni i słowa. Przykład z mapką 3D jest OK. Ale jeśli zamiast opisywać mi atmosferę tajemniczej krypty do której wchodzę, po raz kolejny pokażesz mi FILMIK obrazującego loch, potem render potwora, który mnie atakuje, to ja dziękuję. Zaczniemy grać dla efektów specjalnych, tak jak teraz w Hollywood fabuła jest nieznaczącym dodatkiem, pretekstem do pokazania efektów. W takiej sytuacji wolę odpalić sobie grę komputerową. Przerabiałem to z jednym MG. Jeśli grafika UZUPEŁNIA opis jest OK. Jeśli go zastępuje, jeśli ruguje narrację, wypiera wyobraźnię, to mnie się to nie podoba. Poza tym nie boję się technologii. Uważam, że zmiana się dokona. Czy na gorsze? Na pewno na inne. Akceptuję to.   Aha, pomijam tu sesje rpg, gdzie gra się w realiach futurystycznych czy współczesnych i technologia (takie pomoce jak rzutnik, interaktywny stół itd.) sama w sobie oddaje klimat, stanowi rekwizyt. 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b
Podsumujmy. Ustaliliśmy że technologia może albo:
a)     całkowicie zastępować sesję - wyobraźnię i słowa
b)     uzupełniać sesję - służyć jako pomoc do gry (zamiast bloku rysunkowego palmtop)
Zgadzamy się też co do tego, że nadmierne zastępowanie technologią nie jest dobre dla RPG bo przestaje to być juz RPG a zaczyna być już czymś innym. Ustaliliśmy, że dość nam wyobraźni aby zrobić jedno i drugie. Jak teraz wytyczyć granice?

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
Powiem tak: dla mnie JĄDRO rpg, jego podstawa to dwóch, trzech, czterech ludzi i ich wymiana myśli. Zastanów się jakie są MINIMALNE wymogi, żeby poprowadzić sesję. Kości? Nie. Papier i ołówek? Nie. Krzesła i stół? Nie. Podręcznik? Nie.
Kilka prostych zasad, wspólne wyobrażenie świata, jego wspólny mianownik wyznaczany przez prowadzącego, albo samych graczy. Do rpg potrzebni są ludzie, którzy potrafią się komunikować, mają podobny cel, współtworzą pewną metarzeczywistość. Idźmy dalej. Otóż MG można w wirtualnych światach zastąpić. Współgraczy także. W wirtualnym świecie wciąż odgrywasz postać, wcielasz się w nią, doskonale bawisz, ale w inny sposób. Już się na przykład nie ...socjalizujesz;-)? To dobre słowo? Nie widzisz już GRACZY, już ich nie znasz, widzisz tylko wizualizację ich bohaterów, ich avatary. Zabawa, sesja, traci jakąś dodatkową płaszczyznę, traci pewną dodaną wartość. Płaszczyzną towarzyską. Cały czas mówię tu o dalszej przyszłości, o wirtualnej rzeczywistości, nie o high – techu na współczesnych sesjach.
RPG w naszym, w MOIM rozumieniu, nie przekształci się, tylko wymrze. Przetrwają towarzyskie krótsze gry, takie jak kalambury, mafia, planszówki – aktywności, przy których można dodatkowo pogadać na inne tematy. Ale po co wczuwać się GADANIEM w postać, kiedy wystarczy odpalić Virta i FAKTYCZNIE wejść w skórę pogromcy smoka?     

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b
RPG nie wymrze i nie przekształci się. Wyewoluuje.
Tak jak na drzewie Darwina można zobaczyć z jednego pnia wychodzi kilka gałęzi. Według mnie z RPG wyrośnie też kilka bardzo ciekawych "form"
·        virutalna
·        planszówkowa
·        komputerowa
·        inne
Ale nasze dobre stare RPG nadal będzie gdzieś tam, pomiędzy tymi monitorami, będzie się rozwijać i żyć. Ludzie będą wciąż się spotykać w realu, siedzieć, odgrywać postaci, gadać i tworzyć światy. 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
OK, zgoda, ale to nie będzie RPG w moim rozumieniu. Teraz powinniśmy napisać, co się dla nas kryje pod tym skrótem. Definicje są bardzo ważne. 

TU NASTĄPIŁA DŁUGA DYSKUSJA, KTÓREJ OWOCEM BYŁ SCHEMAT RPG AUTORSTWA KHAKIEGO, ORAZ SPÓR, CZY ŚWIATY WIRTUALNE BĘDZIEMY MIEĆ JUŻ ZA 10 – 15 LAT, CZY RACZEJ 50.             

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_32dpht4tdf_b
Dobrze, podsumujmy. Przyszłość gier RPG. Ona istnieje, ale sesje przeniosą się na inną płaszczyznę, przybiorą inną formę. Można się kłócić, czy ta inna forma spowoduje utratę jakichś istotnych elementów, czy też nie. 

http://docs.google.com/File?id=dg72b5j5_33hr99hgp8_b
Super! Zatem ja będę teraz oczekiwał nowych technologii i przywitam je z szerokimi ramionami. Co uda mi się zrobić w tej materii opisze na blogu. Nie dam się technologii i marketingowcom i będę walczył o stare dobre RPG. 
Dzięki za Dialog Maestro! Za jakiś czas spróbujemy to powtórzyć.
-------------
PS:

-------------