Blog przeniesiony!

Cześć! Bardzo mi miło, że trafiłeś na mojego bloga. Ta strona nie jest już wspierana. przeniosłem się gdzieśgdzie jest więcej miejsca. Zapraszam na gryfabularne.tv

5 lutego 2010

O opowieściach, scenariusza i historiach ciąg dalszy

W ezoteryce nazywa się to Synchroniczność. Nazwał to Jung w 1952. Chodzi o "znaczący zbieg okoliczności" czyli jednoczesnym wystąpieniu dwóch zdarzeń powiązanych sensem, ale nie przyczyną.

Od dwóch postów próbuję zrozumieć ideę opowiadania, historii i scenariusza które przekładają się na przygodę rpg. Dochodzę do pewnych wniosków i dziele je na kilka postów. A tu nagle <> magicznie w przekroju publikowany jest (raptem kilka godzin temu jak sam pisze te słowa) artykuł ze wszystkim o czym sam chciałem napisać. 
Ktoś odwalił za mnie kawał dobrej roboty. Odsyłam do całego artykułu tutaj.

Leniwi oraz zainteresowani moim wnikliwym komentarzem mogą przeczytać najciekawsze fragmenty poniżej:

Seriale, książki, przedstawienia, liczne talk-show i gry fabularne przedstawiają nam losy zupełnie obcych ludzi.
Wow! Wymienione jednym tchem, w jednym zdaniu gry fabularne pojawiły się u boku innych dziedzin z obszaru historii i opowiadania. 

To kora mózgowa płata ciemieniowego. Dzięki niej pojmujemy sytuację, kojarzymy słowa z koncepcjami, rozumiemy konstrukcje gramatyczne, mamy zdolność oceny relacji przestrzennych.
Dzięki tej części mózgu świat jawi się nam jako spójny i konsekwentny. Bo mózg nie znosi niekonsekwencji. Niepowiązanych ze sobą faktów, nagle urywających się historii, w których pełno jest luk i niedopowiedzeń. W sposób naturalny dąży do uporządkowania przechowywanych danych – tworzy związki przyczynowo-skutkowe, buduje spójną narrację. W ten sposób zapewnia naszemu umysłowi poczucie, że żyjemy w świecie logicznym i uporządkowanym, w którym przyczyna poprzedza skutek, a wszystko jest łatwe do objęcia rozumem. Mózg nie jest przy tym zbyt zasadniczy. Ważne jedynie, by wszystko kleiło się w całość. Zdarza się więc, że w zapędzie może połączyć początkowo niepowiązane ze sobą fragmenty
.

Pisałem o tym w poprzednim poście. Scenariusz składa się z faktów, serii zdarzeń - to umysł graczy nadaje mu sens.

Opowieści nie naśladują w prosty sposób prawdziwego życia. One są kondensatem przeżyć innych ludzi. Doświadczając ich, zyskujemy rodzaj »symulatora zdarzeń«, w którym w bezpieczny sposób możemy doświadczać rozmaitych emocji. Ćwiczyć je na wszelki wypadek.

Pod tym względem gry fabularne nie mają sobie równych. RPG jako gimnastyka życia. 

Poprzez tworzenie narracji organizujemy chaos w naszym życiu. Nadajemy znaczenie i łączymy w ciągi część z tysiąca wydarzeń, których doświadczamy każdego dnia /.../ Słuchając historii o konkretnym bohaterze, wyciągamy wnioski ogólnoludzkie, dotyczące kondycji człowieka, dzięki czemu lepiej rozumiemy naszą rolę i miejsce na ziemi. Z kolei sam świat, jego powstawanie, prawa natury, a także rytuały społeczne były tłumaczone przed wiekami przez opowieści święte, założycielskie czy też mity. W ten sposób niwelowały lęk, który rodzi się z niewiedzy, gdy zadajemy sobie pytania o otaczające nas zjawiska. Opowieści mitologiczne to też sposób porządkowania wiedzy, różnorodnych informacji, które powiązane przez opowieść mogły być łatwiej przyjęte i oswojone.

Raptem tydzień temu oskarżałem kogoś o demonizowanie i przesadę jeśli chodzi o wpływ gier rpg na kulturę. Może jednak się mylę? Może my erpegowcy posiadający według mnie najlepsze narzędzie narracyjne "na rynku" mamy największy wpływ na kulturę? To każe się zastanowić głębiej nad kreacją scenariusza lub postaci. Być może spoczywa na nas ogromna odpowiedzialność za kształt, wartości i kondycje moralną przyszłego społeczeństwa. 

Profesor Raymond Mar, psycholog z kanadyjskiego University of Toronto, eksperymentalnie dowiódł, że ci, którzy chętniej oddają się czytaniu literackiej fikcji, lepiej sobie radzą w sytuacjach społecznych, mają bardziej rozwiniętą empatię i wgląd w przyczyny zachowań innych ludzi. Podobne oddziaływanie jak historie opowiadane w książkach mają sztuki teatralne, filmy, fabularne gry komputerowe

Wiedziałem! Po prostu wiedziałem! Inaczej nie wyrwał bym takiej laski jak Marta. Inaczej moja praca nie była by tak fascynująca i porywająca jaka jest obecnie. Inaczej nie zarabiał bym na kreatywności. Hmmm... tylko dlaczego tak trudno mi się z ojcem dogadać...

W kulturach tradycyjnych, przedpiśmiennych, opowiadacze cieszyli się dużym poważaniem

Zawsze sobie wyobrażałem że Homer to był MG. A jego pieśni to zapiski ze scenariusza. Zarówno Iliada jak i Odyseja wydają mi się historiami żywcem wyjęte z sesji rpg. Urywana fabuła. Od scenariusza do scenariusza. Ba! nawet nie specjalnie wyszukana i zakręcona fabuła. 

Dzisiaj rolę opowiadaczy przejęły... telewizory.

To mocny konkurent. Bardzo serio i bardzo poważnie myślę o popularyzacji gier fabularnych. Napisze o tym post karnawałowego "Marzy mi się...". Jedyna wada gier fabularnych to mała liczebność. Czytając cały artykuł można odnieść wrażenie że rpg jest faktycznie fantastyczną i cudowną rzeczą.

Opowieści są nam potrzebne dla psychicznego zdrowia. Niemożność opowiadania staje się cierpieniem. Wykazano, że osoby, które nigdy nie opowiedziały nikomu o jakimś niezwykle ważnym elemencie swojego życia,/.../ są bardziej podatne na zapadnięcie na poważne choroby, mają też mniejszą odporność całego organizmu. Leczniczy charakter ma także słuchanie: odpowiednio dobrana opowieść potrafi zmienić życie słuchaczy. Czasem przez to, iż dostarcza nowych rozwiązań, uczy, że możliwe są inne, paradoksalne, jeszcze nieznane zakończenia. /.../ Słynna Szeherezada opowiadała swoje baśnie, by wyleczyć sułtana z depresji.
Otwarcie się i wyrzucenie z siebie bolesnych emocji ma ogromne znaczenie dla naszego zdrowia i psychicznego, i fizycznego. Dlaczego? Dlatego że bodźce, z którymi człowiek choć raz miał do czynienia, wywołują mniej gwałtowną reakcję. Mniej emocjonalnie podchodzimy do zadań, które nie są dla nas nowością. Nie boimy się horroru oglądanego po raz drugi i nie potrafimy emocjonować się filmem, którego zakończenie ktoś nam zdradził. Podobnie opisywanie złych przeżyć, ponowne ich przetrawienie osłabia intensywność związanych z nimi uczuć. Przy tym, opisując historię swego życia, można bardziej świadomie podejść do tego, według jakiego scenariusza próbujemy żyć. Jeśli czujemy się w nim nieszczęśliwi, możemy spróbować go zmienić.


Temat terapeutyczności RPG był podnoszony już wielokrotnie. Ogólna zasada jest taka że rpg może pomóc ale nie musi. Nie róbcie nic na siłę. Najlepiej jeśli coś pozytywnego wyjdzie przez przypadek. Im więcej będziecie gracz tym większa szansa że traficie.

– Myśleniem ludzi rządzą schematy poznawcze – wyjaśnia Magdalena Budziszewska. – Jeśli dla kogoś ważnym kluczem narracyjnym, historią, której doświadczył we własnym domu, jest opowieść o zazdrości i zdradzie, będzie je widzieć wszędzie. Trudno mu będzie przełamać ten wzorzec we własnym życiu. Terapią dla takiej osoby może więc być dostarczenie zupełnie nowych opowieści. Nauczenie jej zupełnie nowych zachowań. Sprawienie, by – mówiąc metaforycznie – stała się ona bohaterem innych legend.

No macie! Terapeutyczna technika zabawą fabularną ;)

Na koniec chciałbym zparafrazować ostatni akapit autorki:
Czy z taką wiedza inaczej będziesz postrzegał sesję i przygodę? Inaczej przygotujesz swoją postać? Bardziej rozważnie i refleksyjnie wykreujesz scenariusz? Może to dobry moment, by poszukać innych historii? Nowych inspiracji? 

--------------
Cytowany artykuł napisała Olga Woźniak przy współpracy z Urszulą Dąbrwską dla "Przekruj", nr4/2010