Blog przeniesiony!

Cześć! Bardzo mi miło, że trafiłeś na mojego bloga. Ta strona nie jest już wspierana. przeniosłem się gdzieśgdzie jest więcej miejsca. Zapraszam na gryfabularne.tv

10 lipca 2010

Konkurs aktorski cz.2

Ciąg dalszy nad rozważaniami dotyczącymi aktorstwa w RPG. Seji podał bardzo ciekawe zdanie: "RPG istnieje bez aktorstwa". Nieco bym to zmienił na: "Istnieje RPG bez aktorstwa" co zmienia sens zdania ale za to bardziej pasuje do mojego rpg.

Jestem aktorem.

Na sesjach wciągam się w postać i odgrywam. Moduluje głos, robię miny, gestykuluje. Wstaje, macham rękoma i wywijam nogami. Nie robię tego jednak cały czas. Ba! Myślę, że gram aktorsko tak przez 10-20% sesji. Reszta to "tnę go", "idę tam", "mówię mu że ma spadać", "zastraszam", "przeszukuje" itd.  Zasadniczo dobre, kluczowe, fajne sceny odgrywam aktorstwo. Reszta to zwykła gra. I podoba mi się. Bardzo lubię te sceny aktorskie i podoba mi się że wcielam się w inna postać do tego stopnia.

Z drugiej strony boję się aktorów. To irracjonalny niczym konkretnym nieuzasadniony strach przed osobą która potrafi i faktycznie wczuwa się na maxa w postać. Która cały czas na 100% jest kimś kim nie jest. Znam kilku aktorów (mniej lub bardziej zawodowych) ale żadnego który grywa w rpg. Może wy znacie i opowiecie jak było?
Bałbym się gracza który gra aktorsko cały scenariusz. Trąci mi to schizofrenią. To jak lęk przed klaunem. Wiem wiem - śmieszne. Pewnie przez pierwsze 30 było by super. Po 2-3h zaczął bym się zastanawiać a po 6-8h bym się bał. A co jeśli jego postać oszaleje? Jeśli jego postać ogarnie żądza krwi? A co jeśli to kobieta która aktorsko zakocha się w mojej postaci?!?

Zobaczcie kolejną porcję aktorskich prób jakie udało mi się zarejestrować podczas konkursu aktorskiego na FanFeście