Blog przeniesiony!

Cześć! Bardzo mi miło, że trafiłeś na mojego bloga. Ta strona nie jest już wspierana. przeniosłem się gdzieśgdzie jest więcej miejsca. Zapraszam na gryfabularne.tv

18 października 2010

CoperNicon

Copernicon to piąty konwent na którym byłem w życiu. Nie liczę 2 razy Pyrkonu na którym byłem w 2006 (wszedłem i wyszedłem) i chyba 2007 (wszedłem, zrobiłem prelekcję i wyszedłem). Przy okazji Coperniconu dowiedziałem się wielu ważnych rzeczy ale jedną z istotniejszych była odpowiedź na pytanie "po co ludzie chodzą na konwenty". Aby spotkać znajomych. Tych kilka lat temu nie znałem nikogo, moi gracze nie wychylali się poza kartę postaci, więc Pyrkony i konwenty wydawały mi się nudne i niepotrzebne. Kiedy jednak idziesz na konwent ze znajomymi to nagle okazuje się, że siedzisz jednego dnia do 4tej w nocy aby wstać na pierwsza prelekcję o 9tej tylko po to aby następnego dnia grać i bawić się do 6rano!
Na Coperniconie spotkałem Bartka Nurglinga Czapnika. Spotkałem go na FanFeście a potem na obozach erpegowych dla młodzieży. Przyjechał tam z "ramienia" Poltera więc wpadłem na pomysł jak się nie narobić. Bartek miał zrobić relacje i ja też. Więc zrobiliśmy ją razem. To między innymi z nim wojowałem do godzin porannych.
O tym wszystkim opowiem wam w kolejnych filmikach. Na razie dowiecie się co o konwencie mówi sam organizator.


A teraz poznacie moją ocenę. Oczywiście pomoże mi w tym system kostek który poznaliście przy okazji FanFestu.
  • erpegowość - oznacza nastawienie konwentu na gry fabularne. Na ten współczynnik wpływają: ilość prelekcji, obecność konkursu dla erpegowców, organizacja sesji i larpów, promocja gier fabularnych i inne
  • inne atrakcje - czyli wszystko to co gier fabularnych nie dotyczy a na konwentach się pojawia: anime, komiksy, bitewniaki, inne konkursy, literatura, planszówki, i inne
  • miejsce - zarówno jakość i nastrój ale również logistyka, łatwość dotarcia, dobra mapka, toalety, miejsca do spania, miejsca do zaparkowanie
  • zorganizowanie - logistyka, pomoc orgów, oznakowanie sal, spójność programu
  • wielkość - ile osób wzięło udział w konwencie, ilość sponsorów, nagród i patronatów medialnych
  • ocena własna - w tej ocenie nie będę nawet starał się być obiektywny. Jak się bawiłem; jak mnie traktowano; co wygrałem; w co grałem; jak mi się spało i inne.

Erpegowość
Ja jestem freekiem. Gram 3 razy w tygodniu. Mam 4 drużyny. Lubię każdą grę fabularną. Nie mam dużo podręczników ale gram w każdą grę jaką mam na półce. Uważam że każdy powinien grać w gry fabularne (i mam tutaj na myśli KAŻDY - serio - każdy!). Według mnie rpg to najwyższa forma rozrywki. Dlatego ten "parametr" dla mnie jest najważniejszy. Ale oczywiście nie dla Was! Wiem, że oprócz rpg jest świat pełen innych fascynujących i ciekawych rzeczy.
Odjąłem kostki za:
  • drugiego dnia nie mieliśmy gdzie grać - sala erpegowa została zagarnięta przez "śpiących larpowców" - nie pytajcie mnie o co chodzi. To chyba był larp polegający na spaniu (kto zrozumie larpowców)
  • system karteczkowy zapisów na sesję. tablica była słabo dostępną i trzeba było samemu się wysilić aby zagrać a powinno to być łatwe, szybkie i przyjemne (jak sesja na życzenie)
  • na noc wiele sal gdzie można bylo grać było zamykanych na klucz
  • a jeśli była jakaś wolna sala to zajmowała ją gżdaczka (co to za nazwa w ogóle?) która właśnie kładzie się do snu (dobrze, że była ładna)
  • konkurs na Mistrza Gry miał słabe powodzenie
  • nie było prelekcji z Diakonem grającym w erpegi
Kostki przyznałem za:
  • przygotowano salę erpegową pełną podręczników do wypożyczenia oraz... uwaga!... stos kart postaci, posegregowane i poukładane do każdego systemu jaki był. Super pomysł. 


Inne atrakcje
Standardowo jak wszystkich innych konwentach (poza tymi kameralnymi ;p) była cała masa atrakcji. Planszówki, bitewniaki, manga, fireshow, pokaz rycerski, pokaz samurajów, konkursy, premiery książek i jeszcze trochę. Na wyróżnienie zasługuje pokój z Gitare Heroes.

Miejsce
Nie wiem czy pamiętacie ale za szkołę zawsze obniżałem punkty. Że niby nie mają klimatu. No cóż. Myliłem się. Za wszystkich konwentów ten miał najlepsza lokalizację. 
  • blisko dworca PKP
  • blisko dworca PKS
  • blisko zabytkowego centrum Torunia
  • czysto i schludnie 
  • duża sala do spania
  • ciepła woda która nigdy się nie kończy
  • dobrze przygotowane sale (w niektórych były nawet klimatyczne etnograficzne przedmioty wypożyczone z muzeum
  • przepiękna pogoda
  • ciepło w budynku ale nie za ciepło
Zabrakło mi jedynie miejsca gdzie można wygodnie usiąść. Kanapa jakaś albo fotel. Hmm... tylko kiedy ja bym miał czas sobie usiąść?


Zorganizowanie
W zapowiedzi Robert Czekan główny org zapewniał o dobrej organizacji. I trzeba przyznać, że ma gość łap na karku. Ogarnął cały konwent bez żadnej wtopy. Do tego stopnia, że połowa wolontariuszy (nie lubię nazwy gżdacz) się nudziła. Szkoda tylko, że sam nie miał czasu pograć sobie, posiedzieć na prelekcji czy nawet pogadać z osobami które zaprosił. 

Wielkość
650 osób to całkowita liczba. Większość to goście i obsługa. Czy wiecie, że na statkach transatlantyckich na jednego pasażera przypada 2 członków załogi. Tutaj było podobnie. 

Ocena własna
Tutaj powrócę do wątku zaczętego na początku. Na tym konwencie nauczyłem się jednej ważnej rzeczy. Konwent to wiele atrakcji, ale nawet jeśli organizator zapewni cuda wianki kujawianki, śpiewającego węża i kobietę z brodą to jeśli po konwencie włóczysz się sam to Ci się nie spodoba. To ludzie, wiara, wuchta wiary, znajomi i przyjaciele tworzą atmosferę konwentu którą oceniam w tej kategorii. Towarzystwo dopisało.