Byłem wczoraj u niego w domu aby przeprowadzić wywiad video. Wrzucę go na dniach jak tylko zmontuje to i owo. Miałem siedzieć u niego tylko godzinę ale...
To był prawdziwy horror. Bałem się jak cholera. W końcu wybierałem się do domu gościa który wydał swój własny system. Wydawało mi się, że spotkam kogoś kto się zachowuje jakby obronił profesurę. Na pewno kojarzycie. Doktorant prowadzi wam zajęcia na studiach i robi to bardzo przyjemnie. Ale jak tylko obroni profesurę to nagle przemienia się w akademickie monstrum. Wywyższa się, uważa za lepszego, trudniej u niego cokolwiek zdać i ciągle narzeka na innych. Bałem się że Furiatha mogła dopaść ta choroba.
Poza tym widzieliście zdjęcia Furiatha? Bałem się, że przeszkodzę mu w mrocznym rytuale w którym rozdziera swojego kota na strzępy. A mnie sprawdzi czy jestem dobrym erpegowcem i obleję test i wypruje moje flaki i będzie na nich tańczył wznosząc pieśni do mrocznych bogów którzy pomogli mu napisać Klanarchię.
Całe szczęście, Furiath nie śpiewał. Właściwie to było wręcz przeciwnie. Było bardzo miło. Ba! Było fantasy-tycznie. Furiath okazał się normalnym gościem. Jeśli ktoś z was miał wyobrażenia podobne do moich to niestety muszę was zawieźć. To gość który ma kupki w przeróżnych kształtach i kolorach, zajada oliwki i dzieli się niemi ze swoim kotem. To gość który wytapetował sobie całą ścianę książkami. Serio! Od ziemi po sufit w całości zastawiona przez książki. I to nie jakimiś knygami napisane w mrocznej mowie. Są tam nawet bajki Krasickiego. Co prawda ma demona narysowanego na ścianie ale tuż pod nim ustawiono kocyk w pastelowych dla dziecka z pluszowym oczojebnozielonym Cthullu. Furiath ma ładną i sympatyczną żonę z którą można porozmawiać o grach i rpg.
Właściwi człowiek na właściwym miejscu. Nic dziwnego, że stworzył i wydał dobry system. Gość ma pasję i dobrze poukładane w głowie i w życiu. Dawno już nie było tak, że sobie gdzieś siedziałem i nie chciało mi się wstać i wracać do domu (no dobra - było tak w kinie na Avatarze - ale poza kinem to dawno tak nie było). Mam wrażenie że mógłbym tak siedzieć do teraz i gadać o rpg.
Aż mi się grać zachciało! Całe szczęście dzisiaj gramy w survival zombie horror.
Furiath - dzięki za spotkanie. Było super!
