Jakiś czas temu pisałem wam o tym, że moi gracze odwiedzili bardzo złe ziemie na których dzieją się złe rzeczy. Sztuczka polegała na "straszeniu" graczy, że mają mutację. Gracze o tyle się tego obawiali ponieważ wiedzą że ja lubię mutować graczy. Nie że sam z siebie ich mutuje - w końcu to oni wybrali się w miejsce gdzie nie powinni i tykają się każdego artefaktu jaki im się podwinie.
Ale gracze nie zawsze to lubią.
Uważam że mutowanie jest bardzo fajne z kilku powodów:
- nadaje charakteru postaci
- nadaje mroczny charakter przygodom
- daje wiele punktów zaczepienia dla scenariusza
- gracz bardziej się stara odgrywać (np: ukrywa to przez innymi)
- możliwa jest gra wewnątrz drużyny
- .... wiele innych
Ale gracze nie zawsze się z tym zgadzają
I w zasadzie im się nie dziwie. Lubię jak postacie graczy są na krawędzi (zostało mi po CP). I podoba mi się to mutowanie - to takie pchanie ich na krawędź bardzo wysokiego urwiska (plugawego urwiska zła i chaosu). Wiem jednak, że graczom to się często nie podoba. Nie sama mutacja a to co MG z nią robi. To narzędzie do kontroli nad graczem.
A tego gracze szczególnie nie lubią.
Cóż zatem zrobić? Nie mutować? Czy jakikolwiek warhammerowy MG jest w stanie oprzeć się pokusie doprawieniu postaci gracza ogona, rogów albo trzeciej ręki? Niedawno stanąłem przed tym dylematem i poniższy list jest jego efektem. Napisałem go do jednego z graczy którego akurat nie było na ostatniej sesji.
"/.../
Najpewniej interesuje co się działo z Twoją postacią.
Zachorowała. Dość poważnie. Spała coraz więcej, bladła aż w końcu zemdlała.
Inni gracze przewozili ją z miejsca na miejsce. Opiekowała się tobą Ermintrude (BN).
Diagnoza mówiła o kile. Na torsie Twojej postaci wykryto wrzody. Kiła ma przeróżny przebieg i ma różne objawy. Ten jest o tyle dziwny że wrzody nie są wypełnione płynem a czymś twardawym.
Teraz chciałbym Ci zostawić wybór - chodzi o to aby Tobie się przyjemnie grało!
Mutacja (i mam swoje powody abyś to ty mutował a inni nie postacie - pomijając rzut na odporność). Mutacja jest okropna i nieprzyjemna dla oka (sic!) ale o dziwo przydatna. To z pewnością coś wstydliwego ale tą akurat bardzo prosto zakryc i udawać, że jej nie ma.
[Tutaj ma miejsce opis mutacji której nie chcę zdradzać bo jakiś gracz może ją podejrzeć - ciekawscy mogą wysłać mi maila z zapytaniem - na pewno napiszę im cóż takiego okropnego wymyśliłem]
Jeśli mutacja Ci się podoba i uważasz że wzbogaci ona twoja postać i wspólna rozrywkę to super! Obiecuję że nie będę co po chwilę w scenariuszu wystawiał Cie na ponoszenie kosztów i podejmowanie trudnych decyzji. Nie mniej jesli popełnisz błąd i serkret wyjdzie na jaw w niesprzyjających okolicznościach wykorzystam to przeciwko Tobie. (dark)
Inna opcja to faktycznie kiła. Przewlekła, bolesna, nieprzyjemna i śmierdząca kiła. (pamiętasz zabawę u Hoodgara? i te okoliczne dziwki - wyrzuciłem 100).
Lubię mutować graczy - nie powiem. Lubię jak są na krawędzi (zostało mi po cyberpunku). I podoba mi się ta mutacja. Wiem jednak, że graczom to się często nie podoba. Nie sama mutacja a to co MG z nią robi. To narzędzie do kontroli nad graczem i nie będę ukrywał, że i tym razem tak jest.
Chcę abyś dokonał wyboru takiego jak Ci odpowiada. Zastanów się nag grą nad postacią i przygodą i wybierz tak aby Ci pasowało.
PS: na kiłę nie ma lekarstwa"
Co o tym myślicie?
Gracze: Jaką decyzje wy byście podjęli?
MG: Czy też lubicie mutować postacie tak jak ja?
Jak myślicie - jaką decyzję podejmie mój gracz?
