Nie jestem kultystą Cthulhu. Może po prostu nie podoba mi się perspektywa bycia posiłkiem. Moje doświadczenia erpegowe w tym temacie też nie są za duże. Nie mniej jednak na Grojkonie stała się rzecz niezwykła: grałem najlepsza sesję Zew Cthulhu w życiu (nie omieszkam opisać jej na blogu w jednym z nadchodzących postów) i jakoś tak zainteresowałem się tematem na tyle, że wybrałem się na prelekcję.
Prowadził ją młody chłopak: Mateusz Juściński który wyraźnie znał temat bardzo dobrze.
Z przyczyn technicznych (oraz jakości nagrania) nie umieściłem tutaj pełnej prezentacji (poza tym prelegent prosił abym nie zdradzał wszystkiego). Rzeczy które się nie zmieściły wrzucam poniżej:
Muzyka
Filmiki z cyklu "dziwne":
Myślę że idealnym podsumowaniem całej prelekcji i głównej myśli prelegenta będzie filmik który znajdziecie pod tym linkiem http://www.youtube.com/watch?v=SP-33XI4frs&feature=related
(niestety ja jakiś powodów nie można go zagnieżdżać)
Prelegent był bardzo dobrze przygotowany, mówił płynnie i widać było, że prelekcje ma bardzo dobrze opracowaną. Idealnie manipulował humorem i emocjami na sali.
Brakowało mi spójności i jednolitej strategii. Konsekwencji w podejściu do tematu. Raz poważnie zatroskany mówił o tym co się robi z wizerunkiem Cthulhu a zaraz potem śmiał się razem z innymi. Tyr prezentują grę Kult konsekwentnie trzymał się przyjętej konwencji. Mam też wątpliwości co do "myśli przewodniej" prelekcji (a właściwie jej braku). Może mam za bardzo akademickie podejście ale brakowało mi tego. Nie wiem co prelegent chciał nam powiedzieć / nauczyć / przekazać / przekonać... Że wizerunek Chtulhu jest szargany? Że przełamywanie konwencji grozy i horroru jest ciekawe i śmieszne? Że warto grać w Zew Chtulhu?
Bez względu na moje wątpliwości prelekcja zebrała spora grupę słuchaczy i oklasków. Jestem ciekaw czy wam się podobają takie materiały. Nie oszukujmy się - na moim blogu pełno jest materiałów które są niespójne i nie mają myśli przewodniej a znalazły się na blogu tylko dlatego że są "fajne"
Na koniec mam prawdziwy raryts który znalazłem dzięki tej prelekcji. Film z 2007 roku o nazwie Chtulhu. Zdjęty z kin po tygodniu wyświetlania. Ponoć masakra. Oglądam go równocześnie z pisaniem tego posta. Jest to masakra ale jak sam prelegent powiedział: "nazwa zobowiązuje" - jestem ciekawe czy dacie radę obejrzeć do końca :)